Witajcie!
W tym tygodniu miałyśmy zaszczyt uczestniczyć w niesamowitym wydarzeniu. Jedna z naszych wspaniałych członkiń - Kluska, obchodziła swój pierwszy rok w Gwardii Pilpetowskiej. Z tej oto okazji Kluseczka zorganizowała fabularne spotkanie na Star Stable.
Spotkanie rozpoczęłyśmy w Forcie Pinta i już po chwili usłyszałyśmy swoje pierwsze zadanie. Dowiedziałyśmy się, że ta opowieść to historia niejakiej Kluski Jones, wspaniałej podróżniczki, która przybyła na Jorvik by rozwiązać pewną zagadkę.
Nasze pierwsze zadanie dotyczyło odnalezienia miejsca ze zdjęcia oraz policzenia okien w latarni morskiej stojącej nieopodal. Znalezienie owego miejsca nie było łatwe ale po rozwiązaniu zadania udałyśmy się na Farmę Południowego Kopyta by usłyszeć kolejne wyzwanie od Kluski.
Naszym zleceniem zostało znalezienie beżowego kapelusza należącego do Kluski Jones poprzez policzenie konkretnych zwierząt na terenie farmy.
,,Po zejściu z promu znalazłam się na nowym lądzie. Od miejscowych dowiedziałam się gdzie aktualnie jestem i według ich wskazówek ruszyłam dalej w stronę chatki pustelnika na uboczu wyspy."
Z powyższych notatek Kluski Jones miałyśmy dowiedzieć się gdzie udała się w następnej kolejności. Wszystkie razem ruszyłyśmy prędko do starego Hermita śladami tajemniczej podróżniczki.
,,Na miejscu przywitał mnie staruszek o imieniu Hermit, który oprowadził mnie po swoim terenie oraz trochę o nim opowiedział. Najciekawszą informacją z jego historii jest to, że ma 10 beli siana i aż 41 marchewek...Po krótkiej przerwie mimo jego nalegań żebym została na dłużej, pojechałam do stajni gdzie wszystko się zaczęło."
Nasze następne zadanie polegało na zebraniu się w miejscu gdzie wszystko się zaczęło. Ku naszemu zdziwieniu nie chodziło tu o Fort Pinta, a Stajnię Moorland, w której rozpoczęła się nasza gra. Zostałyśmy poinformowane, że żeby przejść dalej musimy policzyć wszystkie stojące konie na terenie Stajni Moorland.
,,-Cześć, ty jesteś Thomas prawda? - zawołałam do mężczyzny przede mną.
-Hej, tak to ja. Szukasz czegoś? - odparł.
-Próbuję rozwiązać zagadkę zaginionego gołębia i czy mógłbyś opowiedzieć mi coś o okolicy?
Po mojej odpowiedzi Thomas zaczął opowiadać o stajni. Po usłyszeniu jej do końca pojechałam na farmę ze wzgórza, o której wspominał, żeby sprawdzić czy faktycznie stodoła, która się tam znajduje jest nawiedzona, tak jak mówił"
Tropem dostępnych wskazówek udałyśmy się na Opuszczoną Farmę przy wjeździe na Wzgórze Nilmera. Czy ta farma naprawdę jest nawiedzona? - to pytanie bębniło w głowie każdej z nas. Niepewnie weszłyśmy do stodoły z rozmowy Kluski Jones oraz Thomasa i policzyłyśmy znajdujące się tam kartony by za chwilę udać się w następne miejsce.
,,Po sprawdzeniu stodoły okazało się, że była to zwykła bajka. Jednak po wyjściu z niej ujrzałam duże różowo - fioletowe "coś"."
Z zaciekawieniem ruszyłyśmy w stronę różowej aury widocznej nieopodal. Na miejscu przed nami stanął wielki cyrk,
,,Gdy ruszyłam, po drodze zatrzymała mnie dziewczynka podająca się za Ad caput solis co oznaczało Na czele słońca. Zaprosiła mnie do cyrku Wspaniałego Ydrisa bo zaraz miał się odbyć pokaz!"
Po przeczytaniu notatki nie mogłyśmy uwierzyć własnym oczom. Zeskoczyłyśmy z naszych koni i popędziłyśmy do wejścia do cyrku. Odsłoniłyśmy gwałtownie jedwabne zasłony i wpadłyśmy do środka. Nasze nozdrza wypełniły się zapachem spalonej siarki. Nad piaszczystym podłożem unosiła się delikatna mgła, a siedzenia usiane gęsto wokół miejsca głównych występów świeciły pustką. Patrzyłyśmy na siebie na zmianę zdezorientowanym wzrokiem i zastanawiałyśmy się czy to my popełniłyśmy jakiś błąd i czy istnieje opcja, że znajdziemy tu coś jeszcze. W pewnym momencie któraś z nas podeszła do wysokiego słupa znajdującego się na środku sali i zerwała kawałek pogniecionej kartki z przybitego gwoździa.
Momentalnie któraś z klubowiczek wykrzyknęła: ,,Koordynaty!"
To było nasze ostatnie zadanie. Odnalezienie czegoś lub kogoś w podłożonych koordynatach. Zastanawiałyśmy się przez chwilę. Musiałyśmy przypomnieć sobie wszystkie liczby, które napotkałyśmy tego dnia. Na szczęście było nas tyle by każda zapamiętała coś istotnego i współpracując spisałyśmy wynik zagadki na osobną kartkę. Rozwiązanie było interesujące. Wychodziło na to, że nasze przygotowania skończą się na terenie Stajni Złotych Liści. Nie było czasu na odpoczynek, podniosłyśmy się z piasku i ruszyłyśmy w drogę. Z małą pomocą dotarłyśmy tam o wiele szybciej niż się spodziewałyśmy. Rozglądając się wokół stajni rozdzieliłyśmy się i po jakimś czasie znalazłyśmy to czego szukałyśmy.
Oto postać wspomniana w notatkach Kluski Jones i jednocześnie cel jej podróży! Zaginiony Gołąb został odnaleziony!
Pytanie pozostawało jedno - czy Kluska Jones na tym zakończyła swoje poszukiwania? Czy udało jej się dotrzeć do niego przed nami?
Na tym skończyła się nasza przygoda dotycząca poszukiwań Zaginionego Gołębia, ale kto wie czy to nie dopiero początek dalszych przygód Gwardii Pilpetowskiej na tropie podróży...
W każdym razie wszyscy wspaniale się bawiliśmy i jestem pewna, że takiego typu spotkań w przyszłości będzie więcej!
Wszystkiego najlepszego Klusko!
𝐷𝑜 𝑛𝑎𝑠𝑡𝑒𝑝𝑛𝑒𝑔𝑜 𝑝𝑜𝑠𝑡𝑎!
~𝔈𝔩𝔳𝔦𝔰